Dziś kawa to napój dostępny dla każdego. Droższą czy tańczą, lepszą czy gorszą, ale każdy może sobie pozwolić na jakąś odmianę tego niezwykłego napoju. Niewielu jednak wie, że nie zawsze tak było. W osiemnastym wieku, gdy kawę zaczęto pić w Europie była ona niezwykle drogą używką, rarytasem dostępnym dla najbogatszych części poszczególnych społeczeństw. Kawa była wówczas napojem elit europejskich stolic. Biedniejsi ludzie musieli zadowolić się jej tanimi zamiennikami, które, oprócz nazwy, nie miały nic wspólnego z prawdziwą kawą wytwarzaną z ziaren drzewa kawowego. Substytuty kawy pojawiły się także w Europie w latach II Wojny Światowej, ale wówczas piły je już całe okupowane społeczeństwa. Tanimi zamiennikami kawy były przede wszystkim palone i miażdżone ziarna zbóż takich jak żyto, jęczmień czy pszenica. Napój z palonych zbóż lub palonego grochu był gorzki i niesmaczny, ale w niektórych okolicznościach musiał zastąpić ludziom kawę. Tańszym zamiennikiem kawy jest również kawa zbożowa, znana u nas jako Inka. Sama w sobie, kawa Inka nie jest zbyt smaczna, ale z dodatkiem cukru i mleka smakuje całkiem nieźle. W czasach PRL-u wszyscy musieli zadowolić się byle jaką i jedyną kawą, jaka była dostępna wówczas na sklepowych półkach. Smaku tamtej kawy nie da się nawet porównać, z tym co pijamy dzisiaj. W chwili obecnej mamy pełny dostęp do prawdziwej i dobrej kawy i, całe szczęście, nie musimy się raczyć kawowymi substytutami.